Brytyjski poseł Daniel Kawczynski lobbuje za polskim wetem w UE ws. opóźnienia brexitu

Konserwatywny brytyjski poseł polskiego pochodzenia Daniel Kawczynski, który lobbował w Warszawie za tym, by Polska zawetowała w UE umowę opóźniającą brexit, uzasadnił swoje stanowisko w rozmowie ze Sky News. – Musimy robić wszystko, co w naszej mocy, by Wielka Brytania opuściła UE 31 października – powiedział.
Wcześniej na Twitterze Daniel Krawczynski informował, że “robi wszystko, co może”, by przekonać Polskę do skorzystania z weta podczas unijnego głosowania ws. przedłużenia terminu brexitu. Pisał również, że inni namawiają do tego samego Węgry i Czechy. – To nasz obowiązek, by zrobić wszystko, co zgodne z prawem i konstytucją, by zapewnić opuszczenie Unii Europejskiej do 31 października – powiedział. Krawczyński, który należy do Partii Konserwatywnej i zasiada w parlamencie jako przedstawiciel Shrewsbury i Atcham w hrabstwie Shropshire, jest pierwszym brytyjskim posłem pochodzenia polskiego.
W rozmowie ze Sky News Krawczynski stwierdził, że brytyjski parlament jest zdominowany przez zwolenników pozostania w UE i stara się blokować brexit, lekceważąc wolę Brytyjczyków, wyrażoną w referendum.
Jak dodał, problemem jest to, że “UE działa jak mafijny kartel, przez co wszystkie kraje boją się podnieść głowę i być jedynym, które nie zgodzi się na przedłużenie brexitu”. – Mamy nadzieję, że Warszawa i Budapeszt wspólnie będą miały odwagę, by to zrobić – powiedział.

BREXIT OPÓŹNIONY? W BRYTYJSKIM PARLAMENCIE TRWAJĄ PRACE NAD USTAWĄ

Izba Gmin zdecydowała wczoraj, że nie będzie zajmować się rządowym projektem ustawy o brexicie, która ma dać politycznym uzgodnieniom z UE, w wynegocjowanej przez rząd Borisa Johnsona umowie, prawnie obowiązującą moc. Jeszcze wieczorem brytyjski rząd opublikował projekt ustawy, która włącza postanowienia uzgodnionej z Unią Europejską umowy o warunkach brexitu do brytyjskiego prawa.
Rząd Johnsona zamierzał najpierw – w minioną sobotę – poddać pod głosowanie samą umowę z UE, a dopiero później złożyć projekt ustawy wpisującej uzgodnienia do brytyjskiego prawa. Posłowie jednak przegłosowali poprawkę, która wstrzymuje głosowanie nad umową z UE do czasu przyjęcia ustawy.
W efekcie Johnson, zobligowany inną ustawą parlamentu, musiał w sobotę wysłać do Brukseli wniosek o przesuniecie daty wyjścia z UE do 31 stycznia 2020 roku, choć się pod nim nie podpisał i dołączył do niego list, w którym wyjaśnia, że to decyzja posłów, a nie jego, a on sam uważa ją za błędną.